Coffee Karma
Plac Zbawiciela 3/5
Czynne: pon-pt: 7.30-22, sob: 9-22, nd: 10-22
Menu: (kredą na tablicy ;))
W menu spory wybór kaw, i tych na ciepło i tych na zimno. Nie są to tak skomplikowane kompozycje jak w coffee heaven, ale jest ok. Ceny od 5:50-12zł. Oprócz kaw jest spory wybór oryginalnych shaków - owocowych i mlecznych, a także herbat. Dodatkowo mnóstwo ciach. To co mnie pozytywnie zaskoczyło to to, że można zamówić kawę na mleku sojowym, a także odtłuszczonym.
W swoim menu posiadają także sałatki, kanapki, ciągle uzupełniane o nowe pozycje.
My zamówiłyśmy:
Lolly: ice coffee z lodami, espresso, herbata pomarańczowa
Dolly: ice coffee z lodami , cappuccino
Molly: ice coffee z lodami, smoothies very cherry, espresso romano, podwójne espresso, herbata pomarańczowa
Lolly:
Kawa pyszna, wręcz niebiańska. Ice coffee z lodami jest najlepszą mrożoną kawą, jaką piłam do tej pory. Generalnie mogłabym napisać to samo, co Dolly. Lody dodane do kawy, najczęściej waniliowe, najlepsze - bo Grycana.
Espresso jak to espresso. Ciężko, żeby było niedobre... Więc ogólnie rzecz biorąc - smaczne.
Herbata pomarańczowa, z aromatem waniliowym... Mmm... pychota ;).
Do tego wszystkiego croissant; idealnie pasuje do każdego napoju. Najlepszy - bez niczego. Najczęściej dość duży, więc spokonie można się nim najeść.
Dolly:
Kawa bardzo dobra. Nie wiem czy moja ocena nie będzie zbyt pozytywna (z uwagi na to, że to kawa mrożona z lodami), ale naprawdę mi smakowała. Dodane jest duuuuużo lodów dobrej jakości (waniliowych), które idealnie komponują się z podaną w wielkiej filiżance kawą. Lody powoli się rozpuszczają tworząc pyszną jakby piankę na górze. Za takie (naprawdę spore) cudo 12,5 zł. Cappuccino w filiżankach tak dużych jak ice coffee. Chyba najlepsze jakie piłam. Intensywnie czuć kawę, a na wierzchu połozone jest mnóstwo mlecznej bardzo gęstej pianki. Naprawdę jestem pod wrażeniem.
Molly:
Hm... co do ice coffee zgadzam się z Dolly, bardzo smaczna.
Smoothis początkowo wydawał mi się raczej jabłkowy niż cherry, ale później dało się wyczuć dość intensywną nutkę wiśni. Jak na dobry smoothis przystało gęsty i ten kolor... wspaniały;) W skali od 1-6 oceniam na 5. Dobrą, mocną 5. A w porównaniu z większością smoothisów jakie miałam okazję próbować w naszym pięknym nadwiślańskim kraju nawet na 10;P. I tak samo jest z espresso. Że rzadkością w naszych menu jest espresso romano to to było smaczne i mocne jak przystało na espresso z wyraźnym cytrynowym posmakiem nadanym mu przez skórkę cytrynową.
Herbata... mmm... pomarańczowa, z nutką wanilii.
Ponad to, wypróbowałam croissanty i - są to najlepsze croissanty w Warszawie.
Gorąco polecam wypróbowane przeze mnie "pozycje";).
Wystrój:
Więcej jest plusów więc zacznę od tego co złe - nie zawsze stoliki są dopasowane wysokością do krzeseł i przez to niewygodnie się pije kawę; jest jedna toaleta (za to z różowym światełkiem (które niestet juz zniknęło)). Poza tym jest ok. Swoisty klimat tworzą jednobarwne ściany przyozdobione kontrowersyjnymi zdjęciami bądź obrazami; zmienianymi średnio co dwa-trzy tygodnie. Fotele (jeśli się na nie załapiemy) są wygodne. Co dość nietypowe istnieją miejsca przewidziane specjalnie dla osób, które przychodzą same (fotel i kawałek parapetu), a także miejsca jakby na parapecie przy oknie.
Atmosfera:
Hehe. Mało kto mówi po polsku :P, poza tym wiele osób siedzi z laptopami. Znane twarze zarówno na ścianach jako dekoracja, jak i na żywo. W tle muzyka zależna od humoru i nastroju baristów, ale nie tylko. Ogólnie przyjemnie się rozmawia.
Obsługa sympatyczna, z malukimi wyjątkami.
Dla palaczy?
Zdecydowanie tak. Wchodząc czuje się dym. Jednak po prawej stronie od wejścia znajduje się zakątek dla niepalących.
Coś jeszcze?
O mleku sojowym wspomnialam. Oprocz tego z rzeczy ktore warto dopisac: są karty na gratisowe kawy i przedluzacze zeby podlaczyc laptopa.
Ocena ogólna:
Lolly: 10
Dolly: 8 , po kilku wizytach z laptopkiem 9, a moze nawet 9,5. ;)
Molly: 10
czwartek, 21 lutego 2008
niedziela, 10 lutego 2008
8. Klub dziennikarza
Klub dziennikarza
ul. Nowy Świat 58
Czynne: od 11 do ostatniego klienta (tego jeszcze nie sprawdziłam;P)
Menu (w karcie):
mały wybór kaw i herbat, duży wybór alkoholi, piwo (a między 11 a 17 duży żywiec 5zł).
My zamówiłyśmy:
Lolly: cappuccino, herbata, piwo
Dolly: cappuccino
Molly: piwo, herbata brandy
Lolly: Po piwie wypitym w Dziennikarzu, raczej mam złe wspomnienia (aczkolwiek było zabawnie). Tanie i łatwo wchodzi. Powiedziałabym nawet, że zbyt łatwo.
Co do cappuccino... to bo ja wiem, mocno przeciętne. Aczkolwiek dzięki klimatowi, który tam jest, pije się miło i chce się tam wracać. Herbata, Dilmah, wiadomo. Jakość jednak jest jakość - choć w zbyt małej filiżance podawane, jak na mój gust.
Dolly: Cappuccino raczej marne i jak na swoją cenę naprawdę małe. W smaku raczej przeciętne...
Molly: Piwo - żywiec. Herbata jak na Dilmah przystało bardzo smaczna. Podawana w niewielkich filiżankach, co działa na jej niekorzyść, bo nie ma to jak dobra herbata zaparzona w dzbanuszku;).
Wystrój:
Duży, przestronny lokal znajdujący się w podziemiach kamienicy na Nowym Świecie. Trochę w stylu klubu. Kanapy stoją tylko pod ścianami, dużo mało wygodnych krzeseł, sporo wolnej przestrzeni. W toaletach reklamy mniej więcej takie jak w klubach, kabiny się nie zamykają :P.
Atmosfera:
Głownie młodzież i to w większości z uczelni, która mieści się nad klubem dziennikarza. W godzinach ok 14 - 15 mało ludzi. Obsługa zwykle bardzo miła, ale zdarzają się ciężkie przypadki. Zwykle alkohol dostaną nawet nieletni i zwykle można sobie zjeść także coś swojego (bez skrępowania), ale CZASAMI pracują panie, którym przewraca się w głowach i się czepiają.
Muzyka klubowa - kawałki melodyjne bardzo rożne.
Dla palaczy pod każdym względem. Miejsce w którym ludzie, którzy tam przychodzą wypalają całe paczki...
Coś jeszcze?
Dla mnie za dużo tego wolnego miejsca.
Ocena ogólna:
Lolly: 7,5/10
Dolly: 6,5/10
Molly: 8/10
(http://www.gazetastudencka.pl)
7. Zakątek
Zakątek
ul.Chmielna 5 wejście od podwórka
Czynne: codziennie w godz. 11-24
Menu (w kartach):
Spory wybór kaw, herbat od 6 zł, drinki, piwo (raczej butelkowe).
My zamówiłyśmy:
Molly: piwo, kawa, herbata
Molly: Piwo jak piwo, a jednak w Zakątku smakuje jakoś inaczej;).
Wystrój:
Schodząc po kamiennych schodkach otwieramy drzwi do artystycznej bohemy. W maleńkiej piwniczce pośród ceglanych ścian i niskiego stropu stoi sporo różnych, okrągłych stolików otoczonych starymi krzesłami, kanapami, na których leża spłowiałe poduszki. Mimo, że stoliki są bardzo ciasno ustawione i siedzi się bardzo blisko innych, można czuć się swobodnie. Dobra muzyka i przygaszone światło tworzą niepowtarzalną atmosferę miejsca z charakterem.
Atmosfera:
Jak już wcześniej pisałam to zdecydowanie miejsce z charakterem, do którego młodzi warszawiacy z chęcią przychodzą i z jeszcze większą wracają. I to z tak ogromną chęcią, że bez względu na porę roku, dzień tygodnia i porę dnia trudno tu znaleźć miejsce;)
Muzyka na prawde dobra, momentami jak dla mnie zbyt ostra, ale pasuje do tego miejsca, nie drażni i nie dominuje nad rozmową. Wieczorami króluje muzyka sympatycznej barmanki coś a'la Tori Amos, Portishead, Green-Grey.
Obsługa to młodzi ludzie, mili ludzie. Nawet jeśli trochę "narozrabiacie" - wiem z doświadczenia.
Dla palaczy?
Zdecydowanie tak! Można palić w całym lokalu i dlatego jest on bardzo zadymiony. Kiedy wchodzimy do środka, zwłaszcza popołudniami, powietrze jest gęste od dymu, którego wywietrzenie jest wręcz niemożliwe, ponieważ są tam tylko 2 niewielkie okienka i to może być niewątpliwą wadą dla niektórych gości - zwłaszcza tych niepalących.
Coś jeszcze?
Jedna toaleta, opatrzona wieloma wlepkami i napisami. Niektóre są ciekawe, zabawne inne cóż ;/. Jeśli ktoś do ciebie dzwoni kiedy jesteś w tym uroczym miejscu szybko uciekaj na zewnątrz, inaczej niczego nie usłyszysz;P. Poza tym drzwi wejściowe nie zawsze chcą się zamknąć.
Ocena ogólna:
Molly: 8.5/10
(http://dompodlasemdwa.blox.pl/html)
piątek, 8 lutego 2008
6. Costa Coffee (Nowy Świat)
Costa Coffee
ul. Nowy Świat 49 (po tej samej stronie po której są dwa sklepy, blisko pasów)
Czynne: AKTUALNIE TRWA REMONT
Menu (w karcie i na tablicach):
Spory wybór z góry skomponowanych kaw. Istnieje również możliwość doboru składników i utworzenie własnej kawy. Ponad to znakomite czekolady.
Ponad to kanapki, ciasta, ciasteczka...
Ceny - w porównaniu do wielkości zamawianych produktów - przystępne.
My zamówiłyśmy:
Lolly: latte cynamonowa
Dolly: caffe tiramisu latte
Molly: duża czekolada z pianką
Lolly: Kawa smaczna, choć w zasadzie cynamonu w niej nie czuć. Jako amatorka mlecznej pianki stwierdzam, że w Coście jest ona wyborna i urzekająca. Nie była zbyt słodka, co mnie cieszy. Na korzyść tej kawiarni działają szklanki (przy średniej i małej kawie) oraz nietypowe, ogromne kubki (w wypadku wyboru dużej kawy). Niby nic szczególnego, ale coś w sobie ma ta kawiarnia...
Dolly: Kawa całkiem w porządku, podawana w przezroczystych szklankach (zakładając, że zamawiamy w rozmiarze średnim). Nie jest za słodka, ale gorzka też nie ;), mimo iż tiramisu to bardziej mleczna niż kawowa. Na wierzchu pełno bardzo dobrej pianki i nieco bitej śmietany (to akurat ja uznam za minus, bo po co dodawać tu kalorie, heh). Mimo iż można ocenić ją bardzo pozytywnie, nie wyróżnia się niczym spośród kaw, które piłam dotychczas.
Molly: Czekolada idealna o poranku, podana w ogromnej kubko-filiżance (w rozmiarze dużym). Nie za słodka, o bardzo wyrazistym smaku... Z cudowną pianką będącą idealnym dopełnieniem napoju ;). Smaczna, ale nie jest to najlepsza czekolada, jaką piłam.
Wystrój:
Kawiarnia jest naprawdę bardzo ładna. Wszystko ze sobą współgra. Większość ścian jest bordowa, są powieszone także duże lustra, które optycznie powiększają przestrzeń. Krzesła i kanapy wygodne, ciekawie zaprojektowane (kolory beżowo-jakieś, ale ma to swój charakter). Bardzo pozytywne jest to, że ma się poczucie prywatności, gdyż każdy stolik jest ustawiony w dość kameralnym sposób. Są też gniazdka (kontakty ;P), więc łatwo można podłączyć laptopa (lub ew. naładować telefon). Do toalety nie trzeba schodzić, bo jest na końcu całej kawiarni (za strefą dla palaczy).
Atmosfera:
Klimat jest całkiem fajny. Koło nas siedziały akurat dwie osoby z laptopami. Może nie jest to regułą, ale stanowczo nie jest to kawiarnia 'bananowej młodzieży'. Zdecydowanie na plus przemawia kameralność miejsc siedzących... Obsługa przechadza się bez skrępowania, ale nie podchodzi do stolików, tylko (dość) głośno krzyczy, kiedy kawa jest gotowa. Muzyka... hmm - dziwne, bo nawet trudno powiedzieć, co tam leci. Jakoś niespecjalnie się ją tam zauważa.
Dla palaczy?
No tak... palić można, ale w wydzielonej strefie (bardziej oddalonej od wejścia), nie ma się wrażenia jakby wchodziło się do mieszkania, w którym właśnie się coś przypaliło ;P. Na stolikach od razu stoją małe popielniczki.
Coś jeszcze?
O kontaktach pisałyśmy, ale o kartach jeszcze nie. 11sta kawa gratis (tylko gdzie jeszcze jest jakaś Costa? Cukry, rurki, ketchupy i menu do wzięcia.
Ogólna ocena:
Lolly: 6,5/10
Dolly: 8/10
Molly: 6/10
czwartek, 7 lutego 2008
5. Coala Cafe (Kopernika) ZLIKWIDOWANE

Coala Cafe
ul.Kopernika 32 (na samym końcu Świętokrzyskiej)
Czynne: pn-sob: 10-22 nd: 11-22Menu (w karcie):
Bardzo niewielki wybór kaw i herbat. Kawa czarna, cappucino, irish - ogólnie tylko te podstawowe. Ceny nie wiadomo z jakiej przyczyny wysokie. Herbata złotych 5, cappucino 9. Oprócz tego sprzedawane są różne potrawy, można zjeść obiad czy wypić piwo (np. z colą :P)
My zamówiłyśmy:
Lolly: herbata
Dolly: herbatkę
Lolly: Nic urzekającego, w zasadzie b a r d z o się rozczarowałam. Taką herbatę mogę zrobić sobie spokojnie w domu! A i kawa, z tego, co podpatrzyłam na stoliku osób tam siedzących - także niczym nie zachwycała...
Lolly: herbata
Dolly: herbatkę
Lolly: Nic urzekającego, w zasadzie b a r d z o się rozczarowałam. Taką herbatę mogę zrobić sobie spokojnie w domu! A i kawa, z tego, co podpatrzyłam na stoliku osób tam siedzących - także niczym nie zachwycała...
Dolly: Zmuszona przez portfel ale także niezachęcona przez mało wyszukany repertuar kaw (wolałam się nie rozczarować jeszcze bardziej) zamówiłam herbatę zamiast kawy. Jeśli chodzi o smaki wyboru nie ma. Zwykła najzwyczajniejsza czarna herbata w torebce.
Wystrój:
Kawiarnia urządzona dość skromnie. Na ścianach wiszą zdjęcia i maskotki misiów koala i kangurów. Jedynym ładnym elementem jest lada barowa. Czerwone krzesła i kanapy nie są zbyt wygodne. Dodatkowo za oknem widać na okrągło tylko przejeżdżający tłum samochodów. Do pozytywów można zaliczyć wieszaki na ścianie.
Atmosfera:
W tle na okrągło dość głośno leci radio Zet, jeśli więc ktoś za zetkowymi przebojami przepada może mu się spodobać. Obsługa nie zawsze widzi gości, gdyż bywa na zapleczu, ludzie którzy tam bywają są mniej więcej w wieku moich rodziców (no zgadujcie w jakim? :P) i starsi.
Dla palaczy?
Palić można, ale nie ma wydzielonych specjalnych stref. Kto chce dostaje popielniczkę i pali.
Coś jeszcze?
Toaleta jest jedna dla facetów i kobiet. Żadnych kart, cukrów itp.
Ocena ogólna:
Lolly: 1/10
Dolly: 3/10
Dolly: 3/10
(fot: maria szilagyi)
wtorek, 5 lutego 2008
3. Coffee heaven (Nowy Świat)
ul. Nowy Świat 46 (po tej stronie, co Tchibo)
Czynne: pon-pt: 7-22, sob: 8-23, nd: 8-22
Menu (na ścianie, kawa w papierowych kubkach):
Coffee heaven to chyba w tej chwili najbardziej rozwinięta sieć kawiarni, myślę więc że wiele osób mniej więcej się orientuje, co oferują. Niestety kawy tam cały czas drożeją. Do atutów tych kawiarni należą: przyprawy którymi można posypać swoja kawkę i to, że można dowolnie ją komponować. Cappuccino średnie kosztuje aktualnie 8,5 zł, orca 10,9, a najdroższe, duże kawy nawet 13,9. W coffee można zjeść też kanapkę/sałatkę/ciastko, kupić sok czy herbatę.
My zamowiłysmy:
Lolly: orca, tiger, elephant, caramel macchiato, kawa mrożona i inne
Dolly: orca, tiger, elephant, caramel macchiato, cappuccino i inne
Molly: kawa mrożona, orca, tiger i wiele innych
Lolly: Zdecydowanie najbardziej urzeczona jestem orcą (na chudym ;)), choć niegdyś przepadałam tylko i wyłącznie za caramel macchiato. Cenię tę wyjątkową kawę za niecodzienność smaku, minimalną ilość kalorii oraz przepyszną mleczną piankę. Dodatkowo, gdy posypie się to kokosem czy czekoladą, nabiera zupełnie innego, wyśmienitego smaku. Dość zachwytów orcą, są przecież inne kawy. Caramel macchiato, więc. Wspaniałe są wzorki, rysowane karmelem na mlecznej (również pysznej) piance. Tymi dwoma kawami mogłabym zachwycać się w każdej sekundzie dnia ;). Co do mrożonej latte, uważam, że jest bardzo dobra, ale niczym się nie wyróżnia (tak samo cała reszta). Niewątpliwą wadą są wysokie ceny, ale za przyjemności trzeba płacić...
Dolly: Moją ulubioną kawą jest stanowczo orca (często zamawiana na chudym mleku). Nie jest w niej użyty zwykły cukier wiec ma mniej kalorii, jest baaardzo aromatyczna (waniliowa z czymś jeszcze), ma pyszną piankę, jest cieplutka, ale też kawowa. Dla mnie doskonała. Bardzo dobre są też tiger i elephant, które jak orca pochodzą z serii chai i caramel macchiato, który polewany sosem toffi rozpływa się w ustach. Mniej więcej jego połowa to aksamitna mleczna pianka. Bariści często wyrysowują na tej kawie wzorki. Cappuccino jak na cappuccino jest bardzo dobre, ale dość drogie.
Molly: Takie nijakie...
Wystrój:
W każdym coffee niby taki sam , a jednak inny. Te ulubione miejsca to jest coś :P. Intensywne kolory, cytaty na ścianach, zdjęcia kawy i pochodne, wygodne fotele i mniej wygodne krzesła.
Atmosfera:
Sporo studentów i uczniów, a także panów z laptopami i osób niemówiących po polsku. Dla niektórych to bananowa kawiarnia, innym to pasuje. Muzyka nie rzuca się w uszy. Po prostu jest. Obsługa jest miła, choć nie zna na pamięć stałych bywalców :P. Ich rola ogranicza się więc, tylko do przyjmowania zamówień przy kasie i krzyczenia, co odebrać. Czasami, ci milsi, rysują ładne wzorki na kawach.
Dla palących?
Od niedawna palenie jest całkowicie zabronione (ew. latem w ogródku).
Coś jeszcze?
Tradycyjnie jak w sieciach: karty 11sta kawa gratis, serwetki, cukry, rurki, przyprawy (choco, coco, cynamon, malina). Plusem są różne rodzaje kubków (niestety papierowych). Jest tez hot-spot ery. To co nowe, to że karty są też na kanapki.
Ocena ogólna:
Lolly: 5/10
Dolly: 8,5/10
Molly: 4,5/10
2. La Fiesta (Foksal) - u a k t u a l n i o n e
La Fiesta (tortilla bar)
ul. Foksal 21
Czynne: pn-pt: 9-22 sob: 9-02 niedz: 12-24
Menu (w kartach):
Wybór kaw jest całkiem spory. Wiele rodzajów zarówno tych bardziej mlecznych i takich zupełnie kawowych ;) Małe espresso kosztuje 5zł, cappuccino 6, latte w ogromnych filiżankach 7, kawa mrożona też 7, najdroższa jest irish za którą trzeba zapłacić 9 zl. Oprócz tego duży wybór zup, tortilli, sałatek, deserów, alkoholi, herbat, soków.
My zamówiłyśmy:
Lolly: latte kokosowa, migdałowa; cappuccino; kawa waniliowa
Dolly: latte migdałowe, kokosowe, waniliowe; kawa bananowa
Molly: latte migdałowe, herbata czarna liściasta, herbata cytrusowa
Lolly: Kawa niegdyś, rok temu bardzo dobra. Aktualnie się zepsuło wszystko, posypało...
Moje zamówienie było to bardziej mleko o delikatnym zabarwieniu kawy - i tak też smakowało. Dziękuję, więcej tam nie wpadnę. Ohyda!..
Dolly: Co do kawy bananowej robiona jest z syropem więc średnio mi pasuje. Jeśli natomiast chodzi o latte trzeba przyznać że jest słodkie, ale moim zdaniem bardzo dobre i bardzo aromatyczne. Tyczy się to każdego ze smaków, których próbowałam. Dodatkowym atutem jest to, że jest podawane w wielkich filiżankach. Mają sporo pianki, nie parzą, ale są cieplutkie. Taką kawę lubię.
Molly: Kawa beznadziejna, koszmarna..! Właściwie, bardziej mleko niż kawa. Istna "grecka tragedia"! A raczej hiszpańska. Moja noga tam więcej nie postanie.
Herbaty całkiem niezłe... ale to ciężko zepsuć.
Wystrój:
Stoliki i krzesła są kwadratowe i dość ciasno poustawiane. W niczym to jednak nie przeszkadza. Króluje ognista czerwień na wygodnych krzesłach i intensywne kolory w malunkach na ścianach. Wszystko jest bardzo charakterystyczne i spójne. Zarówno bar, krzesła jak i samo wejście, a także karty. Na jednej ze ścian wisi spory telewizor, gdzie wyświetlany jest TVN24 (bez głosu), na drugiej niewielka ilość wieszaków.
Atmosfera:
W tle non-stop leci salsa. Fajnie się przy niej rozmawia zwłaszcza, że nie jest puszczona za głośno, ani za cicho. Ludzie, którzy tam przychodzą są w bardzo różnym wieku, ale z wyłączeniem staruszków i gimnazjalistów (tak przynajmniej mi się wydaje).
Obsługa całkiem, całkiem... NIC NIE WIE!
- Przepraszam państwa, czy do tej latte to państwo dodają espresso?
- Nie wiem, zaraz pójdę się zapytać - to chyba mówi samo za siebie...
Dla palaczy?
Zawsze bez problemu można poprosić o popielniczkę, ale nie ma się wrażenia jakby siedziało się wśród niezliczonej ilości dymu.
Coś jeszcze?
Telewizor na ścianie to fajna rzecz, zawsze dostaje się też cukier :P (nie jednorazowy, tylko taki stojący), który nikomu do niczego nie jest potrzebny.
(A w Tłusty Czwartek każdy zamawiający otrzymywał pączka gratis :).)
Ponad to letni ogródek, na którym można spokojnie usiąść - nawet w czasie deszczu.
Ocena ogólna:
Lolly: 1.5/10
Dolly; 9/10
Molly: 0/10, dno i pół metra mułu!
1. Daily Cafe (Nowy Świat) ZLIKWIDOWANE
Daily Cafe
ul. Nowy Świat 37
Czynne: pn-pt 8-22, sb-nd 9:30-22
Menu (napisane na planszy, nie ma kart; KAWA NA WYNOS I NA MIEJSCU):
Dosyć duży wybór skomponowanych już kaw, zarówno na gorąco, jak i na zimno. Można wybierać syropy smakowe spośród ponad 10. Ceny wahają się od 5 zł za espresso, (7 za małe cappuccino, z kawy mrożone 10-12) , d0 14 zł za irish cafe. Posiadając złotą kartę otrzymujemy zniżkę -10%. Oprócz kawy można zamówić także herbatę (5zł), sok, smoothies'a, shake'a, a do jedzenia ciastko, sałatkę czy kanapkę.
Uwaga! Nie są akceptowane karty kredytowe.
My zamówiłyśmy:
Lolly: latte z syropem migdałowym
Dolly: latte honey bunny
Molly: latte waniliowa mrożona, irish cafe, czekolada "mniam-mniam"
Lolly: Moja kawa była w porządku. Nie za słodka, nie za gorzka. Syrop migdałowy był wyraźnie wyczuwalny. Mleczna pianka urzekająca. Wzbogaciła mnie o nowe doznania mleczne... ;)
Dolly: Moja kawa mnie nie zachwyciła. Była nieco za słodka, ciut za mało kawowa i trochę za zimna. Jej plusem była za to dobra mleczna pianka. Także wielbicielom pianki mlecznej polecam.
Molly: Latte bardzo dobra, pomimo jakby się mogło wydawać nadmiaru słodyczy w postaci dodtków - lody, bita śmietana - jest w porządku. Irish niezła, a jednak czegoś jej brakuje. Czekolada gęsta, przepyszna, braaaardzo słodka, w sam raz na poprawę humoru.
Wystrój:
W Daily królują beż i brąz. Na ścianach wiszą zdjęcia przedstawiające kawę, wszystko jest stonowane, skromne i tworzy atmosferę spokoju. Krzesła oraz coś na kształt kanap są dosyć wygodne (w każdym razie nie ma na co narzekać), przy oknie są także wyższe krzesło-stołki, dla tych którzy chcą poobserwować przechodniów. Dodatkowym plusem jest to, że można powiesić kurtkę czy płaszcz na wieszaczkach, których jest dość sporo. Przy wejściu leżą gazety (Aktivist) i czasopisma, a na półeczce w środku gry (ach to domino ;)).
Atmosfera:
Daily jest raczej kawiarnią ludzi młodych. Przychodzą tu głównie studenci i uczniowie liceów/gimnazjów. Czasami pojawi się ktoś z obcym akcentem, czasem człowiek w wieku średnim. To jednak sporadyczne przypadki ;). Obsługę można by ocenić 'neutralnie'. Niczym sobie nie zasłużyli na naganę, ale swoim zachowaniem nie zachwycają. Może to kwestia za niskich zarobków. Kto wie? Dobra wiadomość dla panów - obsługują głównie kobiety.
Muzyka w tle całkiem nieźle wkomponowuje się w rozmowy (ani za głośna, ani za cicha). Jest dość szybka i moim zdaniem ma charakter lekko klubowy. Wpada w ucho, ale raczej na moment, a nie tak, żeby ją zapamiętać. Jest to powtarzalny rytm, który płynie i płynie...
Dla palaczy?
Daily Cafe jest kawiarnią bardzo nastawioną na osoby palące. Strefa dla nich jest większa od tej dla nie-palaczy. Przy kasie sprzedawane są cienkie 'She', do których dodawane są reklamowe zapałki. Kiedy wchodzi się do kawiarni od razu czuć dym.
Coś jeszcze?
W Daily jak w większości sieciówek są karty na gratisowe kawy (po zebraniu 3 można wyrobić sobie złotą na którą mamy wieczną zniżkę -10%), serwetki, cukry (brązowy i biały), rurki.
Ocena ogólna:
Lolly: 7/10
Dolly: 6/10
Molly: 7/10
(http://kaktus.negatyw.biz)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)