Costa Coffee
ul. Nowy Świat 49 (po tej samej stronie po której są dwa sklepy, blisko pasów)
Czynne: AKTUALNIE TRWA REMONT
Menu (w karcie i na tablicach):
Spory wybór z góry skomponowanych kaw. Istnieje również możliwość doboru składników i utworzenie własnej kawy. Ponad to znakomite czekolady.
Ponad to kanapki, ciasta, ciasteczka...
Ceny - w porównaniu do wielkości zamawianych produktów - przystępne.
My zamówiłyśmy:
Lolly: latte cynamonowa
Dolly: caffe tiramisu latte
Molly: duża czekolada z pianką
Lolly: Kawa smaczna, choć w zasadzie cynamonu w niej nie czuć. Jako amatorka mlecznej pianki stwierdzam, że w Coście jest ona wyborna i urzekająca. Nie była zbyt słodka, co mnie cieszy. Na korzyść tej kawiarni działają szklanki (przy średniej i małej kawie) oraz nietypowe, ogromne kubki (w wypadku wyboru dużej kawy). Niby nic szczególnego, ale coś w sobie ma ta kawiarnia...
Dolly: Kawa całkiem w porządku, podawana w przezroczystych szklankach (zakładając, że zamawiamy w rozmiarze średnim). Nie jest za słodka, ale gorzka też nie ;), mimo iż tiramisu to bardziej mleczna niż kawowa. Na wierzchu pełno bardzo dobrej pianki i nieco bitej śmietany (to akurat ja uznam za minus, bo po co dodawać tu kalorie, heh). Mimo iż można ocenić ją bardzo pozytywnie, nie wyróżnia się niczym spośród kaw, które piłam dotychczas.
Molly: Czekolada idealna o poranku, podana w ogromnej kubko-filiżance (w rozmiarze dużym). Nie za słodka, o bardzo wyrazistym smaku... Z cudowną pianką będącą idealnym dopełnieniem napoju ;). Smaczna, ale nie jest to najlepsza czekolada, jaką piłam.
Wystrój:
Kawiarnia jest naprawdę bardzo ładna. Wszystko ze sobą współgra. Większość ścian jest bordowa, są powieszone także duże lustra, które optycznie powiększają przestrzeń. Krzesła i kanapy wygodne, ciekawie zaprojektowane (kolory beżowo-jakieś, ale ma to swój charakter). Bardzo pozytywne jest to, że ma się poczucie prywatności, gdyż każdy stolik jest ustawiony w dość kameralnym sposób. Są też gniazdka (kontakty ;P), więc łatwo można podłączyć laptopa (lub ew. naładować telefon). Do toalety nie trzeba schodzić, bo jest na końcu całej kawiarni (za strefą dla palaczy).
Atmosfera:
Klimat jest całkiem fajny. Koło nas siedziały akurat dwie osoby z laptopami. Może nie jest to regułą, ale stanowczo nie jest to kawiarnia 'bananowej młodzieży'. Zdecydowanie na plus przemawia kameralność miejsc siedzących... Obsługa przechadza się bez skrępowania, ale nie podchodzi do stolików, tylko (dość) głośno krzyczy, kiedy kawa jest gotowa. Muzyka... hmm - dziwne, bo nawet trudno powiedzieć, co tam leci. Jakoś niespecjalnie się ją tam zauważa.
Dla palaczy?
No tak... palić można, ale w wydzielonej strefie (bardziej oddalonej od wejścia), nie ma się wrażenia jakby wchodziło się do mieszkania, w którym właśnie się coś przypaliło ;P. Na stolikach od razu stoją małe popielniczki.
Coś jeszcze?
O kontaktach pisałyśmy, ale o kartach jeszcze nie. 11sta kawa gratis (tylko gdzie jeszcze jest jakaś Costa? Cukry, rurki, ketchupy i menu do wzięcia.
Ogólna ocena:
Lolly: 6,5/10
Dolly: 8/10
Molly: 6/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz