ul. Nowy Świat 46 (po tej stronie, co Tchibo)
Czynne: pon-pt: 7-22, sob: 8-23, nd: 8-22
Menu (na ścianie, kawa w papierowych kubkach):
Coffee heaven to chyba w tej chwili najbardziej rozwinięta sieć kawiarni, myślę więc że wiele osób mniej więcej się orientuje, co oferują. Niestety kawy tam cały czas drożeją. Do atutów tych kawiarni należą: przyprawy którymi można posypać swoja kawkę i to, że można dowolnie ją komponować. Cappuccino średnie kosztuje aktualnie 8,5 zł, orca 10,9, a najdroższe, duże kawy nawet 13,9. W coffee można zjeść też kanapkę/sałatkę/ciastko, kupić sok czy herbatę.
My zamowiłysmy:
Lolly: orca, tiger, elephant, caramel macchiato, kawa mrożona i inne
Dolly: orca, tiger, elephant, caramel macchiato, cappuccino i inne
Molly: kawa mrożona, orca, tiger i wiele innych
Lolly: Zdecydowanie najbardziej urzeczona jestem orcą (na chudym ;)), choć niegdyś przepadałam tylko i wyłącznie za caramel macchiato. Cenię tę wyjątkową kawę za niecodzienność smaku, minimalną ilość kalorii oraz przepyszną mleczną piankę. Dodatkowo, gdy posypie się to kokosem czy czekoladą, nabiera zupełnie innego, wyśmienitego smaku. Dość zachwytów orcą, są przecież inne kawy. Caramel macchiato, więc. Wspaniałe są wzorki, rysowane karmelem na mlecznej (również pysznej) piance. Tymi dwoma kawami mogłabym zachwycać się w każdej sekundzie dnia ;). Co do mrożonej latte, uważam, że jest bardzo dobra, ale niczym się nie wyróżnia (tak samo cała reszta). Niewątpliwą wadą są wysokie ceny, ale za przyjemności trzeba płacić...
Dolly: Moją ulubioną kawą jest stanowczo orca (często zamawiana na chudym mleku). Nie jest w niej użyty zwykły cukier wiec ma mniej kalorii, jest baaardzo aromatyczna (waniliowa z czymś jeszcze), ma pyszną piankę, jest cieplutka, ale też kawowa. Dla mnie doskonała. Bardzo dobre są też tiger i elephant, które jak orca pochodzą z serii chai i caramel macchiato, który polewany sosem toffi rozpływa się w ustach. Mniej więcej jego połowa to aksamitna mleczna pianka. Bariści często wyrysowują na tej kawie wzorki. Cappuccino jak na cappuccino jest bardzo dobre, ale dość drogie.
Molly: Takie nijakie...
Wystrój:
W każdym coffee niby taki sam , a jednak inny. Te ulubione miejsca to jest coś :P. Intensywne kolory, cytaty na ścianach, zdjęcia kawy i pochodne, wygodne fotele i mniej wygodne krzesła.
Atmosfera:
Sporo studentów i uczniów, a także panów z laptopami i osób niemówiących po polsku. Dla niektórych to bananowa kawiarnia, innym to pasuje. Muzyka nie rzuca się w uszy. Po prostu jest. Obsługa jest miła, choć nie zna na pamięć stałych bywalców :P. Ich rola ogranicza się więc, tylko do przyjmowania zamówień przy kasie i krzyczenia, co odebrać. Czasami, ci milsi, rysują ładne wzorki na kawach.
Dla palących?
Od niedawna palenie jest całkowicie zabronione (ew. latem w ogródku).
Coś jeszcze?
Tradycyjnie jak w sieciach: karty 11sta kawa gratis, serwetki, cukry, rurki, przyprawy (choco, coco, cynamon, malina). Plusem są różne rodzaje kubków (niestety papierowych). Jest tez hot-spot ery. To co nowe, to że karty są też na kanapki.
Ocena ogólna:
Lolly: 5/10
Dolly: 8,5/10
Molly: 4,5/10
2 komentarze:
Zapomniałyście dodać,że to najgorsza sieć kawiarniana gdzie kawa smakuje jak benzyna.... kosztuje jakby plastikowe kubeczki były diamentowe... :/
Cóż w Warszawie nie mamy za dużo porządnych kafejek... express ciśnieniowy to nie wszystko...
tu się nie zgadzam :).
cena faktycznie wysoka, ale to ze względu na markę. a kawa nie jest zła.
Prześlij komentarz